Posty

Wyświetlanie postów z 2017

Chcę żyć. Z Tobą.

Chcę żyć. Pełnią życia. Z Tobą. Mnie nie pociąga moja depresja. I towarzyszący temu smutek i autodestrukcja. Ale trzymają mnie mocno, jeszcze. Nie wiesz tego, bo się nie skarżę, tak mają ludzie w depresji. Przemykamy cicho i tak cicho znikamy, przemijamy, giniemy. Giniemy 😢 Udając, że dajemy radę. Ale ja chcę żyć. Z Tobą. Z pewnością, że choćby zagrażał Nam świat - jesteśmy nie do ruszenia. Jesteśmy jednością, której nic i nikt nie jest w stanie naruszyć. Chcę żyć. Śmiać się, kląć, walczyć z trudami codzienności. Zawsze - z Tobą, u Twojego boku. Więc błagam - nie zrań mnie. Nie ulegnij pokusie. To wychodzi. I niszczy. Zawsze. Chcę żyć, czarować świat i pozwalać, by czarował Nas. Chcę Nas. Lojalnych. Wiernych. Prawdziwych. Chcę żyć i zarażać tym wszystkich wokół. A najbardziej - Ciebie. Nie skrzywdź Nas.

Ile?

Myślę o Nas.  Dniami. Nocami.  Myślę o Tobie.  Pr óbuję być, dla Ciebie, jak naj - najwięcej, najczęściej, najlepiej.  Bo myślę, że może Ty potrzebujesz mnie tak mocno, jak ja Ciebie.  I najbardziej rozbijam się wtedy o ciszę z Twojej strony. Nie rozważam powodów, po prostu rozbija mnie ta cisza. W niej odczytuję przekaz, że wcale mnie nie potrzebujesz. Coś we mnie wtedy zamienia się w kamień. I zawija w jeżową kulkę. Biorę co rano młotek i roztłukuję ten kamień. Chciałabym powiedzieć - niestrudzenie i cierpliwie. Ale cierpliwość to towar deficytowy. Jednak - niestrudzenie. I ostrożnie, mozolnie rozwijam kłującą kulkę. Bo może jednak mnie potrzebujesz. Jak ja Ciebie. Ale już trochę nie wiem. Niewiele wiem. Tylko tyle, że Cię kocham. Bardzo, bardzo mocno. Nad życie. Moje, nie Twoje, nad Twoje to nie sztuka, pamiętasz? Ile to znaczy?..

Mostów palenie

Im większy mam problem ze sobą, tym więcej robię, by do siebie zniechęcić. Bo wiem, że w problemach gasnę. Więc wolę odtrącić ludzi, niż zarażać swoim gaśnięciem. Może to odpowiedzialność. By nie truć innych trucizną, kt óra toczy mnie, moją duszę.. A może to tylko strach. O innych. Nie, nie o siebie. Mnie nie ma.. Bo widzisz - ja się nie boje tego ostatecznego dzieła destrukcji, unicestwienia... Tylko czasem jeszcze go nie chcę.... Och, Skarbie... Każdego dnia po przebudzeniu toczę walkę z czymś w środku mnie, co sączy w serce złe słowa - że nie warto. Ja nie warta tego świata z jego całą niezwykłością. Nie warta Ciebie. Może dlatego wpieram, wmawiam Ci tę dziewczynę, albo kolejną.. By potwierdzić swoją niewartość. Zwracam Twoje myśli w ich kierunku, żeby podłożyć kolejny ogień. Tym razem pod most między nami. Żeby trucizna sączyła się tylko do mojego serca, na tym moim brzegu. I w tym powtarzalnym scenariuszu ucieczki w siebie nie przewidziałam tylko jednego - że mogę Cie pokocha...

Prawo. I nieporządek.

Płacz mnie rusza. Prawo do niego. I mozolna droga do odzyskania tego prawa. Przez lata mojego małżeństwa zostałam wytresowana, żeby z płaczem ukrywać się najgłębiej. By uniknąć wściekłych zarzutów, że to kiepski szantaż emocjonalny. By nie został wykorzystany przeciwko mnie, będąc przecież rozpoznawalną oznaką słabszej chwili. W sam raz na atak. By nie było szyderczego śmiechu, że jak na modelową łzawą idiotkę przystało - wzruszam się na "pstryk". Łkałam nocami na podłodze w łazience w najgrubszy ręcznik, by BM nie słyszał. Albo godzinami w pustym domu, wieczorami, gdy wyjeżdżał w delegacje. Chcę móc płakać nie po kątach. Chcę płakać, gdy jest mi smutno - a Tobie w tej samej chwili nie - i nie chcę zniecierpliwienia i irytacji, że to szantaż emocjonalny. Bo to tylko ujście ciężkich, nie zawsze złych emocji, które nie mogąc tak ujść zaburzają porządek wciągając w końcu w otchłań depresji. Chcę płakać i być tuloną bez pytań. Chcę wsparcia w takich chwilach, nie potępienia...
4 piwo. Let me tell... To nie skończy się dobrze. Jak życie, właściwie :)... Walczę. Depresja. Lot z 4 piętra - to nic. To wszystko. Nie pofrunę. Bo? Bo... KOCHAM. Wystarczy. 4 piwo - już nie w szklance. W krwiobiegu. W głowie. W sercu - ON. To najważniejsze. Co i kto w 💓